Upał, lato, gazpacho

Właściwie to mnie już nie ma. Stopniałam jak bałwan na wiosnę, raczej skropliłam się. A gdybym zjadła chłodnik? Pewnie bym ocalała. No ale cóż mądry Polak po szkodzie… W przedszkolu żywili nas zimnymi zupami i od tamtej pory miałam wstręt do zup, które nie są ciepłe. Ale w taki upał na pytanie jak żyć panie premierze – odpowiadam  – jeść chłodnik! I jestem w temacie chłodników, gazpacho zupełną neofitką: waleczną, oddaną krzewieniu potęgi zimnych zup. Posłuchajcie mnie.

Weźcie kromkę tostowego chleba, pomidory, truskawki, oliwę, czerwony ocet winny, sól, pieprz, liście mięty. Posiekajcie to wszystko (w tradycyjnym gazpacho składniki sieka się ręcznie), dodajcie wody, oliwy, doprawcie. Na koniec zróbcie tak, by było pięknie, bo oczy też lubią jeść.

Receptura na gazpacho z truskawkami dla 4 osób

  • 2 kromki chleba tostowego
  • 400 g pomidorów
  • 200 g truskawek
  • 250 ml wody
  • 60 ml oliwy
  • 2 łyżki czerwonego octu winnego
  • sól/pieprz/ liście mięty

Bazar Kocha zaprasza na chłodniki!