F jak chrust

W Rio de Janeiro mają paradę samby, w Wenecji tajemnicze maski. W Polsce mamy zapusty lub ostatki. Od święta Trzech Króli do Środy Popielcowej trwają bale, zabawy, przebieranki. Tłusty Czwartek to dzień w kulinarnym kalendarzu wyjątkowy, bo tylko wtedy  jemy w niesymbolicznych ilościach smażone na tłuszczu słodkie pączki, racuchy oraz chrust. Pączki można kupić wszędzie, ale chrust zwany też faworkami najlepiej smakuje w wersji domowej. Przede mną kulinarna książka mojej babci, a w niej przepis, który dokładnie wykonany daje gwarancję słodkiego sukcesu. Co go wyróżnia – dodatek spirytusu oraz zalecenie by smażyć tylko na smalcu.

Składniki:
2 szklanki mąki
4 żółtka
łyżka spirytusu
1/2 łyżeczki cukru
szczypta soli
5 dużych łyżek kwaśniej, gęstej śmietany (można ją zakwasić sokiem z cytryny)
smalec do smażenia
ręczniki papierowe do odsączenia wyjętego z tłuszczu chrustu
cukier puder do posypania
Przepis:
Mąkę wymieszać z sypkimi składnikami. Dodać żółtka, śmietanę, spirytus i ugnieść ciasto na jednolitą, gładką masę. Następnie całość porządnie rozwałkować. Najlepiej robić to po kawałku. Ciasto ma być cienkie. Tak rozwałkowane nacinamy w paski. Paski dzielimy na prostokąty. W każdym prostokącie na środku robimy podłużną kreseczkę, przez którą przeciągamy jeden z końców. Rozgrzewamy smalec i wrzucamy nasze faworki. Smażymy z dwóch stron na złoto. Po wyjęciu odsączamy na papierowym ręczniku, obsypujemy cukrem pudrem i zjadamy 🙂