Na plasterki!

Kiedy myślę o carpaccio to widzę wzorcowy przykład działania innowacyjno-promocyjno-marketingowego, o którym powinno się uczyć w szkole. Na czym polega ta innowacyjność?

1. znalezienie potrzeby/problemu
2. oderwanie się od rzeczywistości/ wyjście poza schemat
3. opracowania rozwiązania, które odpowie na nasze potrzeby w taki sposób, że już zawsze będziemy z tego korzystać
4. doskonała promocja, której częścią jest np. „chwytliwa” nazwa

Giuseppe Cipriani, kucharz z weneckiej restauracji dostrzegł potrzebę hrabiny, której lekarz zalecił z powodów zdrowotnych spożywanie surowego mięsa. Mógł położyć jej na talerzu kotleta, ale wyszedł poza schemat i postanowił „ułatwić” jej dietę krojąc polędwice na cieniusieńkie plasterki. Nazwał to danie carpaccio, bo wtedy dużą popularnością cieszyła się wystawa renesansowego malarza  Vittore Carpaccio, który często w palecie barw używał odcienia czerwieni – tej w jakiej kolorze jest mięso. Nowa potrawa mówiąc kulinarnie „zażarła” i teraz na wszystko co jest cieniutko pokrojone mówimy carpaccio.

W Bazarze Kocha lubimy twórczo rozwijać klasyczne potrawy. Przed Państwem carpaccio z okonia morskiego!