Czekolada – czarne złoto

Jest z nami od 3 tysięcy lat i wciąż ma grono oddanych wyznawców – czekolada. Skąd ten kult i jak smakuje prawdziwa tabliczka dowiedziały się uczestniczki kolejnych Warsztatów Śniadaniowych w Bazarze Kocha.

– Szczęścia nie można kupić, ale zawsze jest czekolada – Krzysztof Stypułkowski, współzałożyciel Manufaktury Czekolady uwielbia to porównanie, a uczestnicy warsztatów przytakują, bo właśnie na tym polega fenomen rośliny, której ziarna są podstawowym składnikiem brązowych tabliczek. Na stole leżą pogrupowane ziarna kakaowca z różnych miejsc na świecie, z Ghany, Ekwadoru, Dominikany. Można ich spróbować i przekonać się, że każde ma w sobie nutkę czegoś innego. W czekoladzie nie ma powtarzalności –  ziarna są jak winogrona w winnicach – o tym jakie będą zbiory decyduje m. in. sezon, nasłonecznienie, wilgotność. – Jeżeli kupujemy tabliczki czekolady od dużych producentów – K. Stypułkowski rozciera ziarna z łupinek – to miejmy świadomość, że wyrównanie smaku osiąga się dodając różne nieczekoladowe dodatki. To dlatego postanowił wraz z kolegą ze szkoły założyć manufakturę i produkować czekoladę, której skład to masa kakaowa i cukier trzcinowy, a smak jest niedopodrobienia przez sieciowe marki. Oprócz smaku jest jeszcze coś, co ucieszy każdego amatora – wystarczy jedna, dwie kostki, by poczuć czekoladowe nasycenie. – Zapewniam, od tego się nie tyje – dodaje.

Po testowaniu i próbowaniu także czekolady do picia nastąpiło słodkie przejście do kulinarnych zastosowań czekolady. Uczestniczki zobaczyły jak się robi ganasz – czekoladowo-śmietanową masę, w której najtrudniejszą sztuką jest takie podgrzewanie, by nie ścięła się śmietana. Następnie przyszła pora na sztukę temperowania czekolady. – To bardzo przydatna umiejętność dla łasuchów, którzy lubią się cukierniczo wyżywać – podkreśla Marcin Koch, pomysłodawca warsztatów i właściciel Bazaru Kocha – Temperowanie zapewni, że czekolada nam się nie roztopi tak szybko jak czekolada nietemperowana. Będzie miała piękny połysk i nie zacznie śniedzieć – wylicza – Tylko z takiej czekolady możemy nadać trwały kształt robiąc na przykład czekoladowe ozdoby, czy napisy. O tym, że jest różnica uczestniczki przekonały się robiąc swoje tabliczki czekolady. Tam gdzie temperowanie nie wyszło tabliczki przywarły do foremek i nie dały się odkleić. Czekolada dobrze zatemperowana nie dostarczyła takich problemów. Przy tym czekoladowym procesie ważna jest jakość składnika.  – Z tabliczką za 3 zł możemy mieć problem, bo zbyt dużo dodatków w składzie powoduje, że traci ona czekoladowe właściwości potrzebne do temperowania – dodaje Marcin Koch.
Śniadaniowe wariacje z czekoladą miały swój finał w postaci bułeczek drożdżowych nadziewanych zrobionym na warsztatach ganaszem oraz drożdżowo-czekoladowych rolad. Po takim śniadaniu endorfinki zalały nasze mózgi szczęściem na długie godziny.

testowanie
testujemy i próbujemy
do picia
jakie to było pyyyszne…

 

robimy ganasz
ganasz na blaszce
praca wre
praca wre

 

temperowanie
temperowanie = pełna koncentracja

grupowe
napełnieni endorfinkami